Naprawa młotowiertarki Bosch GBH 2-26 DFR

GBH_2-26_DFR_aNie wiem czy nie przesadzam czasem z tematyką wpisów i ich zasadnością, ale statystyki pokazują że jest ktoś kto je faktycznie czyta, więc… :) Wyżej wymieniona miała trafić do śmietnika z powodu ogólnego zakatowania, rozsypania się przekładni, oraz kilku mniejszych ale uciążliwych usterek. Gdy zobaczyłem że taki nowy sprzęt kosztuje 700-800zł, postanowiłem go naprawić, i zrobiłem to za 50 złotych :) Opis dotyczy również modelu DRE, modeli 2-24, oraz wielu podróbek tych modeli dostępnych na rynku – bo konstrukcje są bliźniaczo podobne.

Usterki
switch_2-26DFRPrzełamany przewód sieciowy którego naprawa to 5 minut i chyba nie ma sensu tego opisywać. Uszkodzony przełącznik funkcji, niemożność włączenia samego wiercenia bez młota. Uszkodzona przekładnia przenosząca obroty na uchwyt, od tej pory młot był wykorzystywany jedynie do kucia bez jakichkolwiek napraw. Brak uchwytu sds wraz z tuleją uchwytu – po rozsypaniu się tych elementów w mak, młotek przestał być potrzebny, a jego stan techniczny i wizualny nie napawał właściciela ochotą do dokonywania jakichkolwiek napraw. Jak się okazało przekładnia jest w bardzo dobrym stanie, rozsypały się jedynie łożyska.

Rysunek techniczny, demontaż

Gbh 2-26 dfrNa sam początek przyda się rysunek techniczny wraz z katalogiem elementów, który można znaleźć przez wyszukiwarkę strony poserwisowej boscha. Dla modelu 2-26 DFR rysunek jest w miniaturce. Należy odróżnić tutaj model DFR od DRE, pierwszy ma wymienne uchwyty wiertarskie a drugi nie, więc różnią się nieco budową, ale mają bardzo dużo wspólnych części. Dużo części będzie też pasowało z modeli 2-24 których konstrukcja jest bardzo podobna, niektórych części nie znajdziemy na naszym rysunku pomimo tego że są w narzędziu, więc będzie trzeba sobie pomóc rysunkiem od innego młota.

dissassembly_2-26DFR_aWszystkie śruby posiadają główkę na klucz torx T20. Zaczynamy od zdjęcia tylnej pokrywy obudowy, a następnie usunięcia sprężyn dociskających szczotki, tak aby te się swobodnie cofnęły. Można teraz wypiąć przewody ze szczotkotrzymacza i go usunąć, nie jest on do niczego przykręcony. To wszystko po tej stronie wiertarki. Gdybyśmy nie cofnęli szczotek, te by pękły przy próbie demontażu od drugiej strony ponieważ za komutatorem znajduje się jeszcze łożysko. Tutaj szczotki były w zaskakująco dobrym stanie, jedynie tylne łożysko wirnika ma ogromne luzy i trzeba będzie je zmienić profilaktycznie.

dissassembly_2-26DFR_bTeraz można pozbyć się czterech śrub z korpusu i rozłożyć wiertarkę na pół. Obudowa środkowa w której był wirnik zostanie wraz ze stojanem silnika, a w obudowie przedniej zostanie cała przekładnia wraz z wirnikiem. Aby pozbyć się wirnika należy odkręcić dwie śruby ukryte za wentylatorem, i spróbować go zwyczajnie wyciągnąć kiwając lekko na boki – u mnie łożysko przednie nie było zbyt ciasno osadzone i wyszło bez trudu. Dobrze będzie teraz usunąć przełącznik funkcji – aby to zrobić, wciśnij nieco głębiej czerwony przycisk śrubokrętem i pokrętło powinno dać się przekręcić w dół, po za funkcję wiercenia, i dać się wyjąć z obudowy. Teraz można usunąć całe to pozostałe żelastwo z obudowy, i zastać w środku… no, zależy czy smar był zmieniany i jak wiertarka była użytkowana. W moim przypadku smar był zużyty chyba do granic możliwości, był czarny jak noc z grafitowym połyskiem – to metalowe opiłki.

Czyszczenie syfu

GBH_2-26_DFR_bŻałuję że nie zrobiłem zdjęcia tego co zastałem w środku. Przy zmianie smaru, starego smaru należy się dokładnie pozbyć, tym bardziej jeśli jest w takim opłakanym stanie. Do czyszczenia potrzebna będzie kuweta, dużo papierowych ręczników do zebrania dużych ilości łatwo dostępnego smaru, oraz twardy pędzelek i nafta/benzyna do wymycia go z miejsc trudno dostępnych. Robota nieciekawa i strasznie paskudna, ale ktoś to musi zrobić :) Cały mechanizm należy przy tej czynności zdemontować, sprawdzając przy okazji stan łożysk i zębatek. Jeśli wszystko wygląda ok to wyczyszczony mechanizm można włożyć w przedni korpus i próbować zakręcić przekładnią aby sprawdzić w czym problem, no i poznać zasadę działania tego jakże przemyślanego urządzenia.

Niedziałająca przekładnia

HK0709_2-26DFRHK0709_2-26DFR_aHK0709_2-26DFR_b
W moim przypadku brak przekazywania obrotów na uchwyt wiertarski i bardzo niepokojące dźwięki były spowodowane całkowitym zużyciem się dwóch elementów. Pierwszy to łożysko igiełkowe małego wałka umieszczone w korpusie przednim (za elementem nr.48) którego to nie wiedzieć czemu znajdziemy na schemacie 2-26 DFR, ale za to widać je na schemacie 2-24 DFR (element nr.61). Jest to łożysko o oznaczeniu HK0709 i wymiarach 7x11x9mm, przy czym dla łożysk pierwszy wymiar to wymiar wewnętrzny, następnie zewnętrzny, a na końcu szerokość/głębokość. Miałem pewne trudności z usunięciem tego łożyska, ale na moje szczęście było one w tak fatalnym stanie że namagnesowany śrubokręt wyciągnął z niego kilka wałków, i za uzyskane szczeliny mogłem zaczepić wykonany haczyk z twardego stalowego drutu. Niewielka dźwignia pomogła mi wyciągnąć w ten sposób łożysko. Nie jest ono osadzone mocno, bo siedzi w plastyku, ale dostęp jest praktycznie zerowy. Wciśnięcie nowego łożyska obyło się bez problemów.


HK0910_2-26DFR_aHK0910_2-26DFR_bHK0910_2-26DFR_c
Drugi element to tuleja ślizgowa dla drugiego końca małego wałka, osadzona w mechanizmie mimośrodowym tłoka udaru, która była również w fatalnym stanie (nr.30/35). W 2-26 DFR jest to „łożysko” ślizgowe, ale wystarczy rzucić okiem na schemat 2-24 DFR na którym w jego miejsce zastosowano łożysko igłowe o identycznych wymiarach (nr.62). Łożysko o standardowych wymiarach, więc zdecydowanie łatwiej kupić łożysko niż tuleję, a i posłuży dłużej. Łożysko o oznaczeniu HK0910 i wymiarach 9x13x10mm pasuje jak ulał. Niestety tuleja osadzona jest bardzo ciasno, więc trzeba ją wybić lub wypchać przy pomocy imadła. Zdecydowanie wolę opcję drugą, wystarczy dobrać dwie stalowe tuleje – jedna większa od łożyska które wypychamy aby zaprzeć o coś cały element, druga ma się pomieścić w środku i wypchać łożysko na zewnątrz, do środka tej pierwszej tulei. Myślę że fotografia wszystko tłumaczy, z lewej strony nasadkowy klucz 13mm, z prawej jakaś przedłużka do bitów. Wprasowywania chyba nie trzeba wyjaśniać :)

Po założeniu nowych łożysk wałek w końcu znalazł się na swoim miejscu i zębatki zaczęły skutecznie się zazębiać, co absolutnie nie miało wcześniej miejsca.

Inne łożyska

699_2RS_2-26DFRWymieniłem także łożysko wirnika od strony komutatora które było również nieźle zużyte. Nr. 3/13, oznaczenie 699 2RS, wymiary 9x20x6mm. 2RS to łożysko z gumowymi uszczelniaczami, a ZZ to łożysko ze stalowymi osłonami. Podczas zamawiania należy to pamiętać i kupić taki sam typ łożyska jaki znajduje się na elemencie. Aby łożysko ściągnąć, niestety triku z imadłem zastosować nie można, więc dobrze jest mieć ściągacz do łożysk. Ale że jako przecież nie da się mieć wszystkiego, to trzeba sobie radzić inaczej. Skoro łożysko szło na śmietnik, to potraktowałem je niewielkim młotkiem i zeszło bez większych oporów. Przy takiej prowizorce należy pamiętać o dwóch rzeczach. Uderzamy naprzemiennie raz z jednej a raz z drugiej strony wirnika, tak aby łożysko się za mocno nie kosiło, i uderzamy w taki sposób aby nie uszkodzić komutatora. Założenie nowego łożyska nie powinno przysporzyć żadnych kłopotów, wystarczy je nabić na taką samą głębokość na jakiej było poprzednie.


HK3012_2-26DFR_aHK3012_2-26DFR_bHK3012_2-26DFR_c
Kolejnym podejrzanym łożyskiem było duże łożysko igłowe znajdujące się w przednim korpusie osadzone dodatkowo w metalowej tulei – nr.63, oznaczenie HK3012, wymiary 30x37x12mm. Miało spore wyczuwalne luzy, ale okazało się że nowe również je posiada – cóż, taka konstrukcja. Należy tu wspomnieć że łożyska igłowe w porównaniu do kulkowych będą miały luzy, nawet nie tyle co wyczuwalne co spore – tym bardziej łożyska tanie. Zdecydowałem że w tuleję wcisnę obydwa te łożyska – okazało się że pasują tam świetnie, tak jak by miały tam być obydwa w zamyśle projektanta – z jednej strony jedno łożysko nie opiera się na dużym wałku, a z drugiej drugie pozostawia minimalny odstęp do simeringu. A niech sobie siedzi, na pewno nie zaszkodzi.


90x20x5_2-26DFROstatnim łożyskiem które ewidentnie kwalifikowało się do wymiany to łożysko kulkowe znajdujące się na małym wałku, osadzone w plastykowym elemencie współpracującym z przełącznikiem funkcji. Niestety numeru łożyska nie uświadczymy na rysunku 2-26 DFR, ale na 2-24 DFR jest to nr. 67 – wymiary 9x20x5, ciężko dostępne w handlu, chyba tylko jako dedykowana część serwisowa boscha. Co prawda zamiennik kosztuje raptem 10zł, ale zdecydowałem się go nie wymieniać, bo jedyna funkcja jaką one pełni to przesuwanie małego wałka wzdłuż i zmiana funkcji wiertarki. Jeśli zdecydujesz się je zmieniać, zmierz odległość na jakiej jest ono pierwotnie osadzone na wałku, względem końca wałka lub zębatki – u mnie znajdowało się ono w odległości 4,65mm od zębatki, ale takie osadzenie powodowało że blokada obrotu udaru nie włączała się dobrze, i musiałem odsunąć je na odległość 5mm.

Blacha trzymająca

blacha_2-26DFRW katalogu nr.36. Utrzymuje ona mechanizm mimośrodowy na swoim miejscu, i umożliwia jego amortyzację – zapewne zmniejsza to zużycie części podczas ciężkiej pracy z udarem. U mnie ta blacha miała połamaną jedną łapę, a odłamana końcówka wpadła gdzieś w przekładnię. Co prawda młot wydaje się pracować dobrze z tak uszkodzonym elementem, ale przypuszczam że gniazdo łożyska będzie się zużywało szybciej z powodu nierównomiernego dociskania całego mechanizmu. Ponadto będzie to miało negatywny wpływ na przekładnie pracujące pod nieodpowiednim kątem i na resztę elementów, więc warto tą blachę wymienić – koszt 10zł.

Przełącznik funkcji

przelacznik_2-26DFR_aprzelacznik_2-26DFR_bprzelacznik_2-26DFR_c
Przełącznik funkcji nie pozwalał na włączenie samego wiercenia bez udaru. Nic dziwnego, aby to zrobić należy mały wałek wcisnąć w mechanizm mimośrodowy tak aby móc go odłączyć od napędu i zatrzymać tłok. Do pokonania jest całkiem silna sprężyna, więc i wymagana jest pewna siła przez którą wyrobieniu uległo plastykowe wyżłobienie przełącznika funkcji. Aby nie kupować taniego zamiennika przełącznika który nie wytrzyma pewnie zbyt wiele, postanowiłem naprawić obecny. W miejscu w którym pręcik przełącznika wyskakiwał z wyżłobienia wykonałem otwór 2.5mm przez całą głębokość osi włącznika (usuwając wcześniej czerwony przycisk) i wcisnąłem weń stalowy pręt 2.7mm upiłowany na odpowiednią długość. Otwór należy wykonać tak aby nie wyjechać po za oś przełącznika, ale i tak aby nowy wspornik był jak najbliżej felernego wyżłobienia i spełniał swoje zadanie. Szczerze nie radzę wiercić większym wiertłem niż 3mm. Myślę że również żaden klej nie podoła temu zadaniu, a użycie cieńszego pręta który będzie poruszał się luźno w otworze będzie powodowało jego wysuwane w mechanizm przesuwania małego wałka i jego całkowitą blokadę.

Smar

lubriten_EPS1_2-26DFR_alubriten_EPS1_2-26DFR_blubriten_EPS1_2-26DFR_cNie, nie można nawalić zwykłego smaru ŁT43. Potrzebny jest smar przeznaczony do przekładni elektronarzędzi oraz młotków udarowych, o odpowiedniej gęstości, tak aby skutecznie smarował ale nie wyciekał po nagrzaniu się narzędzia. Tutaj komora cylindra z tłokiem jest wspólna z resztą przekładni, i należy użyć smaru odpowiedniego dla obydwu tych mechanizmów. Owszem, bosch, makita, oraz inni producenci oferują odpowiednie smary do takich zastosowań, ale ceny tych smarów są delikatnie mówiąc przesadzone. Wg krótkiego rozpoznania w sieci jakie przeprowadziłem, budżetowym zamiennikiem który będzie sprawował się równie dobrze co firmowy jest smar EPS-1, dostępny pod różnymi nazwami, Fazi EPS-1, Celma EPS-1, czy Lubriten EPS-1, ale od biedy sprawdzić powinien się dowolny smar litowy o klasie gęstości NLGI 1. Dla porównania zwykły smar łożyskowy ŁT43 to klasa gęstości 3, i jest to gęstość podwyższona, gęstość 2 to zwykła, a 1 to rzadka. Smary 0 i 00 są praktycznie płynne i będą wyciekały z przekładni. Zbyt gęsty smar nie nadaje się do przekładni wysokoobrotowych, będzie się szybko grzał i zużywał nie zapewniając smarowania – nie wspominając tu już o pneumatyce mechanizmu udarowego która zwyczajnie się zatrze. Jeśli chodzi o ilość smaru to dobrze rozprowadzone 30 gram powinno wystarczyć (producenci sprzedają smar w właśnie takich tubkach). Oczywiście nie trzeba tego ważyć ale jako że to moja pierwsza naprawa tego typu, chciałem mieć pewność że nie będzie go za mało. Na zdjęciu widać wiaderko smaru EPS-1 0.85kg które jest tańsze niż 30g dedykowanego smaru producenta, benzynę której używałem do usuwania smaru, oraz opcjonalny płyn do smarowania człowieka.


Po włożeniu całej przekładni w przedni korpus, mechanizm zmiany funkcji ustaw w położenie środkowe, aby możliwe było włożenie przełącznika funkcji. Wiertarka z początku może chodzić ociężale i dziwnie, ale już po kilku minutach na wolnych obrotach smar rozprowadził się w swoje miejsca i było dużo lepiej. Również przekładnia może pracować trochę głośno, ale dajmy trochę czasu na dopasowanie się elementów w nowych łożyskach. Jeśli wiertarka chodzi na prawdę ciężko a przekładnia wyje, prawdopodobnie złożyliśmy coś źle lub w niewłaściwej kolejności. Smar producenta kosztuje 18-35zł za 30g. Smar EPS-1 kosztuje 17zł za 840g, a z pewnością przyda się do innych elektronarzędzi.

Uchwyt SDS oraz tuleja uchwytu

SDS_2-26DFRDla modelu DFR z wymiennymi uchwytami duży wałek różni się budową od modelu DRE, którego duży wałek jest jednocześnie uchwytem, i tutaj jako element naprawczy dostępny jest tzw zestaw naprawczy uchwytu. Dla DFR dostępne są uchwyty oraz tuleja uchwytu, która umożliwia zmianę oraz poprawne zamocowanie uchwytów – rysunki dosyć jasno to przedstawiają, jednak nie było to dla mnie zrozumiałe do póki nie miałem w ręku zamówionego uchwytu SDS. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę że potrzebuję jeszcze tulei uchwytu, którą oddzielnie jest ciężko kupić, a jak już to jest to oryginalna część boscha i kosztuje swoje – SDS_2-26DFR_bstąd na razie zrobiłem prowizorkę i zamocowałem uchwyt na stalową opaskę zaciskową. Takie mocowanie jest jednak w pełni poprawne, bo tuleja uchwytu spełnia taką samą funkcję – zaciska kulki uchwytu w końcówce dużego wałka i nie ma tutaj różnic w działaniu. Jedyne o co można się martwić to dostanie się zanieczyszczeń do nieosłoniętych elementów. Na razie wiertarka będzie testowana w ten sposób, do czasu aż nie wpadnie mi w łapki odpowiedni element, ale warto takie coś czymś zabezpieczyć, choćby ze względów BHP.

Części zamienne

2-26DFR_bearingsOk, ale skąd wziąć części? Katalog oferuje pełne numery części dzięki którym można zamówić oryginalne elementy, jeśli dla jednego modelu pewne elementy są niewidoczne na rysunku lub nie mają numerów w katalogu (bosch nie oferuje tej części dla tego modelu), to można skorzystać z rysunku dla bliźniaczego modelu i stamtąd spisać numer części zamiennej, zamiast zamawiać cały mechanizm za niemałe pieniądze. Czy warto kupować oryginalne części, które są kilkukrotnie droższe od zamienników? Myślę że jeśli chodzi o takie rzeczy jak wałki, zębatki, czy łożyska, to zdecydowanie warto. Jeśli chodzi o części które nie pracują pod dużym obciążeniem, można zaryzykować zamiennik. Ceny zamienników to około po 10zł za jedno łożysko, ale czy to nie są te same łożyska które można kupić za jedną złotówkę, tylko że ktoś sobie policzył za to że je wystawił w sklepie pod nazwą i numerem z katalogu? Tego nie wiem, ale że jako była to moja pierwsza naprawa tego typu urządzenia, postanowiłem kupić najtańsze łożyska jakie znalazłem, głównie po to aby stwierdzić czy młotek będzie działał tak jak powinien, nie ryzykując wyrzucenia pieniędzy w błoto. I w ten sposób kupiłem łożyska po 1zł/szt na allegro :) Jak wiertarka będzie sobie radziła, a łożyska zaczną padać, bez problemu będę mógł je wymienić na oryginalne, o ile nie stanie się nic poważnego z powodu nagłej awarii taniego łożyska – tu jest pewne ryzyko. W ten sam sposób postąpiłem z uchwytem SDS.

I jeszcze jedna uwaga – nic nie wspominałem o mechanizmie pneumatycznym, bo w sumie nic przy nim nie robiłem. W porównaniu z moją inną wiertarką udar w tej naprawianej działa tak sobie, ale nie jestem w stanie stwierdzić czy jest z nim jakiś problem czy ten model po prostu tak ma, bo nie mam porównania do innego egzemplarza, ale z zasięgniętych opinii wynika że udar w tej wiertarce na kolana nie powala. Właśnie rozpoczynam remont łazienki, także wiertarka będzie miała szansę się wykazać :)

Koszta
HK0709 – 1,50zł
HK0907 – 1,30zł
HK3012 – 4,50zł (niepotrzebne)
699 2RS – 3,00zł
Blacha trzymająca – 10zł
Uchwyt SDS – 19zł
Smar EPS-1 – 17zł
+ewentualne koszta przesyłek jeśli nie dostaniemy wszystkiego w lokalnych sklepach.

5.00 avg. rating (99% score) - 8 votes

9 komentarzy

  1. Gratulacje za udany remont. Ja również naprawiam wszystko co mi w łapy wpadnie. Z elektronarzędzi nie tak dawno dostałem wkrętarkę Boscha, potwora o momencie 86 Nm, złamaną wpół. Zrekonstruowałem obudowę (epoksyd zbrojony prętami w miejscu przełamania) i działa jak złoto, zamiast wylądować na śmietniku.
    Trzeba naprawiać i nie dać się robić w konia producentom ;)

  2. Pralki obecnie mają plastikowe obudowy zespołu bębna. Wyrobienie łożysk w takim układzie powoduje wzrost ich temperatury podczas pracy. Nie należy zwlekać z wymianą, co w wypadku plastikowej klejonej obudowy jest trudne i prawie niewykonalne.
    Jeżeli stoisz przed zakupem pralki to dobrze jest szukać z jak najgorszą klasą energetyczną (najtańsze pralki BEKO), wtedy jest szansa na to, że zespół bębna będzie jeszcze metalowy.

  3. „Hej, zapewne masz na myśli ten doktorat?”
    Nie ten, w swojej pralce Indesit wymieniałem łożyska już trzy razy, więc wiem jak się to robi. Problem w tym, że teraz mało która pralka ma rozbieralny bęben i „doktorat” jest właśnie z tego. Wiem np że Bosch produkowany w PL i Rosji (seria WAE i WLG) jest rozbieralny, a seria WLK, WAT, WAS 6kg niestety nie. Gorenje obecnie jest jedną z lepszych pralek – seria duża 8 kg rozbieralna, ale seria 6 kg już ma bęben klejony. Itd, itp

  4. Kiedy następny wpis?

    • Nie wiem, kompletnie nie mam teraz czasu na takie rzeczy. Zacząłem dużo projektów na raz i wszystko leży rozgrzebane. A o czym byś chciał poczytać? :)

  5. Witajcie, szperając w necie trafiłem na tę stronę. Mam wiertarkę z allegro [typowy chińczyk za 200zł]. Wkurza mnie, że bardzo źle – a wręcz wcale nie działa regulacja obrotów. W sumie to nie pamiętam czy kiedykolwiek działa regulacja. Moim pomysłem była wymiana wyłącznika na taki z regulacją. Zacząłem szperać w necie i na moje oko, moja wiertarka to idelany klon BOSHa 2-26 DFR.
    A skoro to idealny klon, to części też takie same.
    Na moim wyłączniku mam oznaczenie:
    fa2-4/1bek-5
    http://www.aliexpress.com/item/FA2-4-1BEK-5-AC-250V-6A-SPST-Manual-Operation-Lock-on-Electric-Trigger-Switch/32376462456.html

    I wg. zdjęć z aliexpress jest to identyczny wyłącznik jak w BOSH 2-26 DFR. Wiertarka też tak samo wygląda.
    Ale pytałem w jednym z serwisów i na aliexpress i powiedziano mi że wyłączniki o które pytałem nie mają regulacji obrotów.

    WTF? Jak to w końcu jest? Czy originalny BOSH 2-26 DFR ma regulację w wyłączniku czy nie ma?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę pozostawić te dwa pola tak jak są: